Wbrew temu co mogłoby się wydawać jest całkiem dużo przeglądarek działających w ,,gołym'' DOSie (przypominam że poza MS-DOSem istnieją i inne systemy działające w tym trybie, np. Caldera OpenDOS (nb. niedługo ma być wyposażony nie tylko w klienta NetWare , ale i w stos TCP/IP)). Dostępne dla DOSa przeglądarki wymienione zostały pod adresem http://www.fdisk.com/doslynx/ http://www.fdisk.com/doslynx/ .
Najprostszą formą zaopatrzenia się w przeglądarkę jest zajrzenie do jednego z archiwów oprogramowania Winsock:
O ile UNIX i pochodne do tej pory dominują na rynku serwerów, to systemem przeglądarek stał się MS Windows. Tym nie mniej jest kilka wartościowych produktów. Takich jak:
W Polsce podstawowym archiwum jest ,,sansajt'' http://SunSite.ICM.edu.pl/pub/www/ http://SunSite.ICM.edu.pl/pub/www/
Patrz też:
http://SunSite.ICM.edu.pl/pub/Linux/Documentation/HOWTO/WWW-HOWTO.html http://SunSite.ICM.edu.pl/pub/Linux/Documentation/HOWTO/WWW-HOWTO.html
Ciężko... ciężko... Niestety daleki jestem od używania ,,makówek''. A szkoda. {Wszelkie oferty opisania narzędzi dla produktów Apple, http://www.apple.com/ oferty sprzętowe itd. mile widziane ;-))) }
Patrz też:
http://www.boutell.com/faq/ http://www.boutell.com/faq/
Wyszukiwanie w informacji w pajęczynie nadal jest koszmarem z reklamy Novella: zalew papierem i danymi... Pomagają w tym katalogi tematyczne, przeszukiwarki czy też specializowane usługi dostarczania informacji.
Patrz też:
Istnieje już kilkanaście różnych specjalizowanych w wyszukiwaniu i śledzeniu informacji serwisów. Często są one dostępne za darmo (czyli za przeczytanie załączonych reklam ;-). Należą do nich np.:
libwww-perl
każdy (no... każdy programujący w perlu) będzie w stanie przygotować
własnego robota. Już w tej chwili można zaprząc do sprawdzania nowości
odpowiedni program (np.
urlmon http://SunSite.ICM.edu.pl/pub/Linux/sunsite/apps/www/mirroring/
zapuszczany w crontab, zaś używając
ht:/diga http://htdig.sdsu.edu/
ściągać strony do lokalnego przeszukiwania.
Dlatego też tak ważne jest, aby uczynić swoje produkty (dokumenty w HTMLu)
bogatymi w ,,metainformacje'' - przy pomocy
<META NAME="DESCRIPTION" CONTENT="OPIS">
lub
<LINK REV="TOC" CONTENT="Spis_Treści.html">
Dlaczego często widzę ,,krzaczki'' zamiast polskich liter?
Jest kilka możliwości rozwiązania tego problemu:
Options|Document Ecoding|Central European (ISO-8859-2)
i odpowiedniej czcionki w
Options|General_Preferences|Fonts|Latin-2Content-type: text/html; charset=ISO-8859-2
(np. deklaracją w pliku mime.types)<meta http-equiv="content-type"
content="text/html; charset=iso-8859-2">LANG=PL
w wyrażeniu
<BODY ...
nie zadeklarował polskości
dokumentu, ani nawet używanej strony kodowejPatrz też:
Date: Sun, 23 Mar 1997 20:55:57 GMT From: wojsyl@icm.edu.pl Subject:Co to jest i dlaczego należy używać W3cache-proxy?
Dlaczego? Przecież to oczywiste... ;-) Jednym ze skutków coraz gwałtowniejszego rozwoju usług WWW jest saturacja łącz sieci rozległych. O ile przepustowości łącz sieci lokalnych i miejskich są zwykle nadmiarowe, to łącza międzynarodowe (znacznie bardziej kosztowne) stanowią zazwyczaj wąskie gardła Internetu. Szybkość wzrostu zapotrzebowania na pasmo znacznie przekracza wszelkie możliwości inwestycyjne. Analiza ruchu wskazuje przy tym, że procentowo coraz większy udział stanowią w nim transmisje WWW. Polska, jako jeden z pierwszych krajów zbudowała strukturę tzw. cache WWW, która pozwala na lokalne buforowanie najczęściej żądanych dokumentów WWW, a tym samym:
Patrz też:
W naszej sytuacji, gdy łącząc się linią telefoniczną za każde trzy minuty połączenia trzeba zapłacić (bagatela) 19 groszy coraz istotniejsze stają się metody zmniejszania kosztów, przez gromadzenie dokumentów na dyskach lokalnych.
Jest to najprostsza (koncepcyjne ;-) metoda pracy.
Można specjalizowanym programem kopiować pliki gromadzone przez
przeglądarkę (w NN w katalogu
Cache
lub
~/.netscape/cache/
, w IE`95 w
c:\windows\Temporary Internet Files
)
do innych katalogów (tworząc przy okazji indeksy).
Na pierwszy rzut oka jest to wyśmienity pomysł:
zatrudnić kogoś, coś do odwalenia za nas w roboty w czasie najmniejszego
obciążenia sieci, pozwalając nam przejrzeć wyniki szukania w wolnej chwili.
Ale (o ile używa się robota stosującego się do
konwencji
- a innych nie warto nawet
uruchamiać) rozwiązanie to ma swoją wadę: do wielu części nie rozmaitych
serwerów masz dostępu (np. do wyniku działania katalogu
/cgi-bin/
)
lynx -source -traversal
lub
lynx -crawl -traversal
Rozwiązanie to należy do wymagających trochę większego doświadczenia, ale też daje (zwłaszcza w powiązaniu z przeszukiwaniem dokumentów) największe możliwości tak wzbogacenia form pracy (np. WWWOFLE może pełnić i rolę robota) jak i zaoszczędzenia (wspólne zasoby dla wszystkich komputerów, możliwość monitorowania najczęściej uczęszczanych miejsc, w przeciwieństwie do części robotów zachowuje (i utrzymuje) powiązania między dokumentami w sieci i na dysku.
diald przez kilka komputerów w sieci.
Czy używając WWW mogę narazić się na zniszczenie zawartości dysku, bądź inną formę destabilizacji pracy komputera?
Oczywiście :-(. A poważnie: o ile masz wyłączoną JAVA, JavaScript, ActiveX i nie ładujesz plików z danymi zawierającymi makroinstrukcje, PostScript oraz wykonywalnych - nie możesz. W pozostałych wypadkach:
Patrz też: Sekcja: Bezpieczeństwo WWW
Patrz Linux+ 2/1997.